|
|
Głos Wybrzeża: Uprzedzić uprzedzenia, 31.03.2003
Po Krakowie i Warszawie, także w Gdańsku zaczynają się podnosić głosy protestu przeciw kampanii "Niech nas zobaczą". Akcja wymierzona jest przeciw dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i ma na celu oswojenie możliwie szerokiego kręgu odbiorców z homoseksualizmem. Nie wszyscy jednak chcą dać się oswoić. Projekt składa się z 30 stonowanych fotografii par gejów i lesbijek, którzy zdecydowali się ujawnić swoją orientację. Pary trzymają się za ręce i patrzą w obiektyw aparatu, na tle miejskiej scenerii. W zamierzeniu Karoliny Breguły, autorki zdjęć, ludzie - przeważnie młodzi - uwiecznieni na zdjęciach, mają budzić sympatię i wyglądają przeciętnie, normalnie. Fotografie są podobne do siebie, wręcz monotonne, by widz znudził się nimi i pomyślał, że mija codziennie na ulicy setki takich ludzi, podobnych sobie, nie budzących sensacji. Zdjęcia mają być zaprezentowane na wystawach w galeriach kilku dużych miast oraz na billboardach oraz witrynach wiat na przystankach.
Wbrew temu zamysłowi, od razu pojawili się ludzie, którzy wietrzą w kampanii niezdrową sensację i nie chcą dopuścić do tego, by widok homoseksualistów spowszedniał. W Krakowie lewicowy prezydent miasta nie odniósł się do akcji "Niech nas zobaczą" z aprobatą, a tamtejszy klub radych LPR zwrócił się do niego z prośbą o rozwiązanie umów między miastem a firmą City Board Media, która udostępniła na użytek kampanii 5 swoich billboardów. LPR uważa, że akcja jest "policzkiem wymierzonym społeczności" i domaga się działań retorsyjnych. Prezydent Warszawy również ocenił akcję negatywnie. Po zapowiadającej kampanię publikacji "Głosu" również w Gdańsku pojawiły się opinie przeciwne umieszczeniu zdjęć na billboardach. Jako pierwsza zareagowała Młodzież Wszechpolska, która uważa że akcja "nie ma nic wspólnego z szerzeniem tolerancji".
- Szczególne oburzenie i zdziwienie budzi fakt, że nad kampanią, której celem jest reklama homoseksualizmu, objął patronat pełnomocnik rządu - pani Izabela Jaruga-Nowacka - czytamy w oświadczeniu podpisanym przez Grzegorza Sielatyckiego, prezesa pomorskiego okręgu MW. - To skandal, że publiczne pieniądze wydawane są na takie cele! Za rzecz niedopuszczalną uważamy zaangażowanie przedstawiciela rządu w promowanie patologii!
MW występuje przeciw próbom wprowadzenia w Polsce "legalizacji związków homoseksualnych" i domaga się odwołania Izabeli Jarugi-Nowackiej ze stanowiska pełnomocnika rządu ds. równouprawnienia kobiet i mężczyzn.
Wkrótce po Młodzieży Wszechpolskiej apel w tej sprawie wystosował Wiesław Kamiński, gdański radny z ramienia PO, choć ugrupowanie to kojarzone bywa ze światopoglądem liberalnym. Radny apeluje o zaniechanie instalowania plakatów.
- Przeczytałem, że kampania jest współfinansowana przez kancelarię premiera - powiedział "Głosowi" Wiesław Kamiński. - Wydawanie publicznych pieniędzy na tę kampanię razi. Rodzina polska jest zagrożona i należy propagować wartości rodzinne. Przestrzeń publiczna jest wspólna, ale takie plakaty naruszają system wartości większości odbiorców. To forma przymusu, zmusza się przechodniów do uczestniczenia w akcji. Kiedy idę ze swoimi córkami ulicą, nie wiem czy to dla nich oczywiste, że dwóch mężczyzn trzyma się za ręce. Dla nich naturalnym środowiskiem są mama i tata, a te plakaty mogą naruszać ich myślenie o wartościach i rodzinie. Niech się to dzieje w zamkniętych pomieszczeniach, do których będą mogli wejść ci, którzy chcą. Nie jestem agresywny ani uprzedzony, ale niech homoseksualiści szanują uczucia tych, którzy nie chcą, aby ich dzieci oglądały takie zdjęcia. Seksualność to sfera intymna i niech taką pozostanie. Jakież to nadzywyczajne wartości promuje ta akcja? Występuję jako radny, ale bez podtekstów politycznych, wyrażam swoje zdanie jako mieszkaniec Gdańska, a dla części mieszkańców taka kampania jest niewłaściwa i niepotrzebna.
Postanowiliśmy się dowiedzieć, czy dla Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska a zarazem partyjnego kolegi radnego Kamińskiego, akcja również stanowi problem.
- Prezydent uważa, że są ważniejsze sprawy i lepiej przeznaczyć te pieniądze na coś innego - poinformował nas Jerzy Rembalski, rzecznik prezydenta. - Prezydent zapozna się z apelem radnego i jeśli spodoba mu się, to go poprze, a jeśli będzie miał do niego uwagi, to nie poprze.
Wbrew obawom polityków PO, publiczne pieniądze nie stanowią znaczącego odsetka budżetu kampanii. Kancelaria premiera wydała na nią w skali całego kraju 8 tys. zł, a głównym sponsorem jest ambasada Królestwa Niderlandów.
- Udział środków publicznych jest niewielki, a pochodzą one z budżetu na przeciwdziałanie dyskryminacji - zauważyła Marta Abramowicz z zarządu stowarzyszenia Kampania Przeciw Homofobii, organizatora akcji. - Jest to zgodne z wymogami UE oraz celami i wolą rządu. Homoseksualiści to przynajmniej 2 mln Polaków. Oni również płacą podatki, a te pieniądze idą także na cele, którymi nie są raczej zainteresowani - np. na wychowanie i leczenie dzieci, czy pomoc dla rodzin wielodzietnych. W demokratycznym kraju powinniśmy dążyć do konsensusu.
Czy władze Gdańska okażą się bardziej tolerancyjne od władz Krakowa i Warszawy? Na razie nie wiadomo.
***
Głosy sprzeciwu wobec nowej próby poprawienia społecznego nastawienia do homoseksualistów stanowią na razie margines w Gdańsku. Widoczne jest jednak niezrozumienie dla celów kampanii. Żądanie, by akcję z założenia skierowaną do całego społeczeństwa ukryć przed nim, jest absurdalne. Homoseksualiści mają takie samo - jeśli nie większe - prawo domagać się poszanowania dla siebie, jak prawica promowania wartości rodzinnych.
Tomasz Borkowski
|