press

KAI: "Niech nas zobaczą" - kampania z fałszywym wizerunkiem, 28.03.2003

W kilku polskich miastach rozpoczęła się akcja "Niech nas zobaczą", czyli Kampania przeciw Homofobii, promująca tolerancje wobec osób ze skłonnościami homoseksualnymi. Ale nawet wśród tych, którzy starają się zrozumieć osoby z takimi skłonnościami i pomóc im, akcja wzbudza kontrowersje. "Obraz szczęśliwych par homoseksualnych jest fałszywy. Takie związki najczęściej pełne są bólu, frustracji i neurotycznego cierpienia" - uważa red. Cezary Gawrys z miesięcznika "Więź". W czterech dużych polskich miastach pojawiły się plakaty ze zdjęciami szczęśliwych par tej samej płci. Kontrowersje wzbudza nie tylko sposób promowania związków homoseksualnych, ale także finansowanie kampanii - wśród sponsorów wymieniona jest m.in. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. "Zakładam, ze intencje autorów Kampanii przeciwko Homofobii są dobre. Chcą przeciwdziałać aktom pogardy, odrzucenia, niechęci, a nawet przemocy wobec osób o skłonnościach homoseksualnych" - mówi red. Gawrys. Dodaje, ze "nie bez powodu Kościół katolicki m.in. w Katechizmie apeluje o traktowanie osób homoseksualnych z szacunkiem i delikatnością". Jednocześnie jednak dziennikarz ma wątpliwości, czy ta forma walki o tolerancje jest skuteczna. We współczesnej kulturze poprzez plakaty i billboardy zazwyczaj reklamuje się cos lub promuje, zachęcając np. do kupna nowych produktów. Czasem, jak w przypadku kampanii przeciwko przemocy w rodzinie z hasłem "Bo zupa była za słona", ostrzega się przed czymś. "Ta akcja przeciw przemocy była moim zdaniem wyjątkowo nierozsądna" - uważa red. Gawrys. Jego zdaniem, "przemoc w rodzinie jest oznaka dewiacji osobowościowej, ktoś uzależniony od stosowania przemocy nie powstrzyma się od takich zachowań tylko dlatego, ze zobaczył plakat". Podobnie ma się sprawa z billboardami przeciwko nietolerancji homoseksualistów - twierdzi dziennikarz. Podkreśla, ze zachowania homofobiczne są przejawem chamstwa, bezmyślności i leku. Taki osobnik, po obejrzeniu plakatów nie stanie się nagle kulturalny i tolerancyjny. Tego rodzaju kampania może natomiast wzbudzić w nim dodatkowa agresje - dodaje red. Gawrys. "Tolerancja wobec homoseksualistów, osób innej rasy czy narodowości rodzi się w procesie wychowania młodego człowieka" - potwierdza Barbara Badura z ośrodka wsparcia osób homoseksualnych "Odwaga" w Lublinie. "Nie można osiągnąć tolerancji dzięki plakatom, ta forma pomocy jest bardzo płytka" - dodała. Red. Gawrys ma również wątpliwości, czy przy okazji promowania tolerancji - mimo woli - nie jest promowany także wzór związku homoseksualnego jako związku normalnego i szczęśliwego. "Nawet miłość heteroseksualna przebiega niekiedy dramatycznie i przechodzi kryzysy. W dużo większym stopniu problemy dotyczą związków homoseksualnych. Są one, zwłaszcza w przypadku mężczyzn, bardzo nietrwale, łącza się z bólem, frustracja i neurotycznym cierpieniem" - twierdzi rozmówca KAI. Obraz na plakatach tej kampanii jest fałszywy - dodał. Tego samego zdania jest Barbara Badura. "Zgłaszają się do nas osoby głęboko nieszczęśliwe. Nawet, jeśli przez krótki czas znajdują szczęście w związku homoseksualnym, to jest to szczęście ulotne, a potem przynosi tym większą frustracje. Te plakaty pokazują nieprawdę" - tłumaczy. Paweł Wosicki, przewodniczący Polskich Federacji Ruchów Obrońców życia, uważa, ze Kampania przeciw Homofobii nie przyniesie żadnych korzyści społeczeństwu, natomiast "środowisku homoseksualnemu chodzi o pozyskanie świeżego narybku". "Takie plakaty nie mogą wywołać skłonności homoseksualnych u młodych ludzi, taki zarzut to nonsens, ale mogą wpłynąć na decyzje życiowe tych osób, które takie skłonności w sobie odkryły" -uważa red. Gawrys. Przypomina, ze w mediach coraz częściej promuje się "łatwe" rozwiązania: "masz skłonności homoseksualne, to się im poddaj". "Jest to jednak złudna i fałszywa recepta na życie, która posługuje się poglądem, ze homoseksualizm jest wrodzony, genetycznie uwarunkowany, podczas kiedy naukowcy wiedza już, ze takie skłonności wiążą się przede wszystkim z czynnikiem psychologicznym, z zaburzeniem identyfikacji w dzieciństwie" - wyjaśnia. Z homoseksualizmu można wyjść, choć wymaga to wielkiej pracy, wysiłku i pomocy terapeutycznej - twierdzi red. Gawrys. On sam prowadzi grupę wsparcia dla licealistów o skłonnościach homoseksualnych w ramach Grupy "Odwaga", który istnieje przy lubelskim ośrodku Ruchu światło - życie. Jest to jedyny tego typu ośrodek wsparcia i pomocy dla osób homoseksualnych w Polsce. "Odwaga" korzysta z doświadczeń podobnych placówek na całym świecie, zwłaszcza z prac Amerykanina Richarda Cohena, byłego homoseksualisty. "Pierwszym etapem naszej pomocy osobom ze skłonnościami homoseksualnymi jest zapewnienie im miejsca, gdzie będą akceptowani, wysłuchani, zrozumiani, gdzie mogą podzielić się swoimi problemami" - opowiada Barbara Badura. Ważnym elementem grup wsparcia jest wykładnia nauki Kościoła katolickiego dotyczącej osób homoseksualnych, wżywająca życia w czystości. "Niektóre osoby decydują się na przejście do drugiego etapu grup terapeutycznych, które maja pomóc w wychodzeniu z homoseksualizmu" - mówi Badura. -Oczywiście, nie każdemu to się udaje, ale nawet wytrwanie w czystości i przyjęcie swoich skłonności jako krzyża nadaje sens ich życiu. "Odwaga" przy ruchu w Lublinie działa od 2001 roku. Ma swoja stronę internetowa oaza.de/odwaga. Wśród sponsorów Kampanii przeciw Homofobii wymieniona jest Kancelaria Rady Ministrów. "Czy dopuszczalne jest, aby takie kampanie finansować z pieniędzy podatników w obliczu kryzysu finansów państwa i jego niewydolności w realizacji podstawowych zadań? Dlaczego mam płacić za cos, co musze - choć nie chce - oglądać?" - oburza się Paweł Wosicki. W Krakowie władze miasta początkowo zabroniły wieszania plakatów na przystankach autobusowych, później jednak zmieniły zdanie.


strona główna prasa do góry