press

NIE: Dupotrząsy, 27.03.2003

Homoseksualizm zakaża wokół obłudą. Jako 5-letni chłopiec po raz pierwszy zetknąłem się z obu tymi sprzężonymi zjawiskami. Wśród niedzielnych gości w wiejskiej posiadłości mojego dziadka bywało dwóch starszych panów. Kpiono z nich za plecami, ponieważ mieszkali ze sobą od dziesięcioleci, a pomimo to w towarzystwie zwracali się do siebie per pan. Ta zakłamana dbałość o zachowanie pozorów na ogół przetrwała, choć ma dziś bardziej współczesne formy. Kampania Przeciw Homofobii bardzo jest więc potrzebna nie tylko po to, żeby ogół odnosił się z życzliwością do homoseksualistów. Przede wszystkim, aby wyzwolić z zakłamania ludzi należących do mniejszości seksualnych. Pozbawić społecznych i indywidualnych kompleksów. Skłonić do manifestowania upodobań. Zniechęcić do ich tajenia lub stłamszenia. Ośmieszyć homoseksualistów zawierających damsko-męskie małżeństwa i płodzących dzieci po to, żeby udawać heteryków. Kampania jest potrzebna dla wypleniania strachliwej udawanki. Niestety, ta piękna kampania podszyta jest takim samym zakłamaniem jej zwolenników, jakie pragną oni napiętnować u innych. Liga Polskich Rodzin podjęła skuteczne starania u władz Krakowa i Warszawy, żeby nie zezwolono na wywieszanie plakatów propagujących tolerancję, więc zaraz potem w radiowej "Trójce" (a odbyło się to nie tylko tam) usłyszałem strachliwe zapewnienia twórców Kampanii Przeciw Homofobii, że nie jest ona propagandą homoseksualizmu, a jej celem jest tylko wywołanie tolerancji dla miłości jednopłciowej. Homoseksualiści i ich przyjaciele kucają więc ze strachu przed prawicowymi klerykałami zgłaszającymi do autorów kampanii pretensję o propagowanie "grzechu". Łżą zamiast podjąć otwartą walkę z kołtunami. Kampania jest bowiem także promocją homoseksualizmu. Należy to otwarcie i dumnie przyznać. Nie skłoni ona co prawda wyrazistych heteroseksualistów do zmiany orientacji, ale ośmiela każdego do wypróbowania swoich skłonności, sprawdzenia tego, jaki rodzaj miłości przynosi mu większą satysfakcję. Zachęca do nietłumienia swych popędów. Propaguje równoprawność i urodę każdego rodzaju seksu. Ośmiela więc i zachęca do tego, aby być sobą i nie wstydzić się siebie. Nie taić uczuć podobno silniejszych przecież i głębszych niż męsko-damskie. Z obrzydzeniem i pogardą odnoszę się do zwalczania zakłamań w sposób zakłamany. Geje i lesby sami wpędzają się w poczucie gorszej wartości, w getto płciowe lub w podziemie. Mówię to wam w oczy, trzęsące dupą cioty.
Jerzy Urban


strona główna prasa do góry